Bocja wspaniała – pogromczyni ślimaków

Bocja wspaniała – pogromczyni ślimaków

Bocja wspaniała – podobnie jak tygrys z Indii i brzanka sumatrzańska, czyli dwaj inni przedstawiciele królestwa zwierząt z Azji – urzeka kontrastowym, pasiastym, żółto-czarnym ubarwieniem.

ryby akwarioweNieodmiennie zaskakuje też budową ciała
i fenomenalnymi cechami przystosowawczymi.
W akwarium praktycznie się nie rozmnaża, ale rekompensuje to swojemu właścicielowi długim żywotem, przyjaznym usposobieniem i bardzo dziwnym, niekonwencjonalnym zachowaniem. Żyje
w żwawo przemieszczających się stadach, tworząc dynamiczne układy choreograficzne, które niejednemu z nas przypominają artystyczną dyscyplinę olimpijską: pływanie synchroniczne. Szokujący, a przynajmniej przyprawiający o palpitacje serca wydaje się sposób, w jaki ryba ta relaksuje się
i odpoczywa. „Czy nasza bocja jest zdrowa? I czy na pewno żyć będzie?” – zapytała raz z przerażeniem
w głosie moja żona, kiedy dostrzegła, że jedna
z naszych podopiecznych kładzie się na boku
i zasypia...

Azja znaczy ojczyzna – bocja znaczy królowa

Bocja wspaniała z powodzeniem może uchodzić za królową wartko płynących rzek i strumieni Azji. Zdumiewająco długowieczna – niektóre źródła podają, że dożywa ponad 50 lat! – występuje na Borneo i Sumatrze, zasiedlając zarówno piaszczyste potoki, jak i rozleglejsze rzeczki o mulistym podłożu. Z uwagi na zamieszkiwanie dwu wysp Archipelagu Malajskiego, które są przedzielone słonymi wodami Morza Jawajskiego, spotykana jest w dwóch wyjściowych odmianach kolorystycznych, różniących się między sobą pigmentacją płetw brzusznych. Bocje z Borneo mają płetwy czarniawe z czerwonym rantem, podczas gdy ryby zasiedlające cieki wodne Sumatry posiadają owe płetwy jednolicie czerwone (tzw. czerwień strażacka). Notabene ryby spotykane
w polskich akwariach są najczęściej potomkami autochtonów z Borneo. U obydwu zaś populacji na intensywnie żółtym, graniczącym z odcieniem pomarańczy tle widnieją trzy smoliście czarne szerokie pasy, które zwężają się ku dołowi. Jednak i tu notuje się pewne odstępstwa od normy: zdarzają się np. bocje posiadające na jednym boku nie trzy, a dwa pasy. A u odmiany „klown” pręgi przechodzą w nieregularne plamy, zazwyczaj niesymetrycznie rozmieszczone po obu stronach ciała. Sama szerokość pasów jest poza tym zmienna u poszczególnych osobników, a nasycenie kolorów matowieje i szarzeje lub intensyfikuje się w zależności od nastroju. Co więcej, rysunek na skórze
i barwa ryby mogą ulec modyfikacji wraz ze zmianą proporcji ciała – co przychodzi, jak u człowieka, z wiekiem...

bocja wspaniała

Początkowo ciało jest jednak u wszystkich osobników cylindrycznie wydłużone, lekko wygrzbiecone
i kapitalnie umięśnione. Jego część spodnia jest zaś niemal idealnie płaska. Dzięki temu ryby mogą nie tylko wcisnąć się do każdej bez mała podwodnej dziupli, ale i długo odpoczywać i czatować na dnie. O przystosowaniu do buszowania w dolnych strefach wody, czyli o predestynowaniu do przydennego trybu życia świadczy nawet skierowany w dół pyszczek, który wyglądem przywodzi na myśl ryjek ziemno-wodnych gryzoni. Jest on zaopatrzony w cztery pary mięsistych wąsików czuciowych. Pod okiem znajduje się też kolec, który – odchylany wraz z pokrywą skrzelową – zarówno okazuje się skuteczną bronią podczas ataku napastnika, jak i stanowi rodzaj bufora chroniącego oko w trakcie rycia w podłożu. Ale uwaga: szamocząca się bocja, kiedy próbujemy ją wziąć do ręki, może nas tym szpicem boleśnie zranić. A już prawie na pewno wplącze się nim w zbyt małe oczka siatki do ryb. Kolec potrafi stać się także przyczyną małej tragedii podczas transportu, albowiem zbyt cienkie worki foliowe mogą zostać przez niego stosunkowo łatwo przedziurawione.
Z tego powodu zaleca się przenoszenie ryb jedynie w obszernych, grubych i atestowanych torebkach z tworzywa sztucznego – i to najlepiej zapakowane pojedynczo.

Woda oznacza życie – ciepło oznacza zdrowie

Jakkolwiek Chromobotia macracanthus bywa spotykana w wodach bardzo miękkich (miewających mniej więcej 5°dGH) o odczynie wyraźnie kwaśnym (pH 5,0), to preferuje raczej miejsca, gdzie parametry chemiczne wody stabilizują się na poziomie od 8 do 10 stopni twardości ogólnej
i oscylują w granicach odczynu delikatnie kwaśnego lub obojętnego, czyli pH 6,5-7,2. I chociaż możliwy jest chów tej ryby w zbiornikach ogólnych wspólnie z gatunkami pochodzącymi z czarnych wód lasów deszczowych – a więc w cieczy nieco mętnej, „herbacianej”, gdzie garbniki i związki humusowe uwalniają się z torfu lub ze złożonych na dnie liści migdałecznika morskiego – to jednak zdecydowanie lepiej C. macracanthus czuje się w wodzie krystalicznie czystej o bardzo wysokim współczynniku przezroczystości. Bocja wspaniała nie toleruje przy tym zarówno wody „starej”, jak
i surowej, chlorowanej. A co za tym idzie, nie powinno się jej skazywać na egzystencję
w zbiornikach, gdzie pogarszanie się jakości wody nie podlega monitorowaniu (choćby za pomocą testów paskowych czy kropelkowych) i tyleż systematycznej, co skutecznej poprawie. Pomysłem najgorszym z możliwych wydaje się także wprowadzenie stada tych ryb do zbiornika dopiero co założonego i jeszcze nie w pełni dojrzałego.
Aby zapewnić odpowiadające im warunki hydrologiczne, należy natomiast, po pierwsze, dokonywać cyklicznych, najlepiej cotygodniowych podmian wody w ilości dochodzącej nawet do 30% realnej zawartości zbiornika. Woda musi być odstała i odpowiednio uzdatniona (pozbawiona soli metali ciężkich), a przede wszystkim nie powinna zbytnio odbiegać parametrami fizykochemicznymi od cieczy, w której aktualnie pływają ryby. Po drugie, należy zamontować przy zbiorniku nader wydajny filtr kanistrowy, którego przeznaczeniem będzie li tylko filtracja biologiczna. Po trzecie wreszcie, warto wydzielić w akwarium miejsce o silniejszym prądzie wody. Idealnym pomysłem będzie skierowanie wylotu dodatkowo zamontowanego filtra wewnętrznego lub głowicy typu powerhead wzdłuż jednej ze ścian zbiornika.
Bocja jest stosunkowo tolerancyjna wobec szerokiego wachlarza temperatury: może być trzymana
w zakresie ciepła od 23 do 28°C. Nie znosi jednak nagłych wahań i spadku temperatury poniżej 22°C. Trzeba przy tym pamiętać, że wszystkie bocje należą do ryb bezłuskich, co notabene dziwi początkujących akwarystów („Ryba bez łusek? To niemożliwe!” – kręcą z niedowierzaniem głowami). Ich naga i delikatna skóra jest szczególnie podatna zarówno na otarcia czy zranienia, jak i na inwazje wszelkich pasożytów zewnętrznych. W związku z tym wcale nierzadko zdarza się im zapaść na ichtioftiriozę, czyli popularną chorobę akwariową, zwaną ospą rybią, która – niczym plaga – nawiedza czasem zbiorniki początkujących akwarystów. Pojawieniu się ospy, do której nieodłącznych symptomów należą: biaława wysypka na skórze, kołyszące ruchy ciała, utrata apetytu i ocieranie się o przedmioty, można jednak zapobiec. Należy po prostu utrzymywać temperaturę na niezmiennym poziomie ok. 25°C (w dużym akwarium powinno się używać dwóch zamocowanych na przeciwległych ścianach zbiornika grzałek z termostatem). Jako że ryby żyją
w środowisku wód płynących, wodę w akwarium trzeba nie tylko solidnie filtrować, ale też napowietrzać (kurtyna napowietrzająca będzie jednak zbędna, jeśli – oprócz filtra biologicznego – zastosujemy dużą głowicę typu powerhead). Pokarm, zwłaszcza żywy i mrożony, musi zaś pochodzić ze sprawdzonego źródła. Zresztą sama choroba, jeśli zostanie wykryta we wczesnym stadium, jest całkowicie wyleczalna. Zwykle skuteczne okazuje się już standardowe podniesienie temperatury wody do ok. 30-32°C (na trzy-cztery dni) i zintensyfikowanie natleniania. W cięższych przypadkach można podać sól akwarystyczną (w proporcji: 1 łyżeczka na 5 litrów wody) albo zastosować preparaty renomowanych firm, przygotowywane na bazie błękitu metylenowego lub zieleni malachitowej. Ale wspomniany wyżej brak zabezpieczenia skóry w postaci dachówkowato ułożonych łusek sprawia, że bocje mają mniejszą niż większość popularnych ryb hodowanych w akwariach odporność na wszelkie silne medykamenty i inwazyjne środki chemiczne. Źle znoszą podawanie środków typu „FMC” (z dodatkiem formaldehydu), które, polecane przez sprzedawców jako panaceum, owszem, mają szerokie spektrum działania i ospę zwalczą, ale przy okazji na tyle osłabią ryby, że staną się one łupem dużo groźniejszych bakterii, wirusów i grzybów. Ogólna zasada jest zresztą taka, by w trakcie kuracji zmniejszyć dawkę każdego aplikowanego leku przynajmniej o 1/3 względem ilości zwyczajowo przepisywanej przez producenta.
Czasami występuje u bocji oodinioza, choroba o nielekkim przebiegu, zwana niekiedy w akwarium słodkowodnym „aksamitką” lub chorobą welwetową, którą wywołują wiciowce roślinne z grupy Piscinoodinium. Objawia się ona m.in. specyficznie aksamitnym nalotem na skórze. W przypadku pojawienia się tej choroby zainfekowane osobniki należy bezzwłocznie wyłowić i poddać leczeniu
w oddzielnym zbiorniku kwarantannowym. W owym akwarium-izolatce trzeba od razu podnieść temperaturę, wzmóc oświetlenie i zastosować lecznicze preparaty akwarystyczne.

ryby do akwarium słodkowodnegoKomfort w szklanym domu

Prawidłowo i intensywnie karmione ryby rosną szybko, w ciągu mniej więcej 3 lat osiągając 12-13 centymetrów długości. Potem jednak tempo wzrostu wyraźnie spada. Zamiast wzdłuż, zaczynają olbrzymieć głównie wszerz: tak oto smukła w maleńkości bocja przeistacza się stopniowo w zwierza grubego i opasłego. Niektórzy hobbyści zakochują się dopiero
w takich, budzących respekt, okazach.
Część źródeł sugeruje możliwość podchowywania najpierw młodych
i niedorosłych osobników w swoistym „przedszkolu”, czyli zbiorniku np. 50- lub 60-litrowym. Osobiście tego nie polecam. Po pierwsze, czterocentymetrowe podrostki umieszczone od razu w akwarium docelowym unikną niepotrzebnego stresu związanego z późniejszą przeprowadzką
i zmianą środowiska, a co za tym idzie – nie będą musiały w nowym otoczeniu na powrót się ośmielać i przełamywać wrodzonej płochliwości (przy okazji zminimalizuje się ryzyko wystąpienia u nich chorób). Po drugie zaś, nie zostaną
w punkcie startu skazane na karłowacenie. Niestety, zdarzało mi się widzieć te piękne ryby bezmyślnie kupowane dzieciom przez niedouczonych rodziców i więzione potem w akwariach 25-litrowych, co może być uznane już tylko za przejaw okrucieństwa wobec zwierząt. Trzeba zdać sobie sprawę z jednego: w akwariach bocja miewa wprawdzie skromniejsze rozmiary niż w swoim środowisku naturalnym, ale i tak hodowana w dobrych warunkach dorasta czasami do 18-20 cm długości (a niekiedy nawet do 27-29 cm!). W naturze zaś z powodzeniem przekracza 30 cm długości. Ba, niektóre źródła podają, że widziano osobniki ponad 40-centymetrowe! Tak dużym
i silnym rybom, które kilkoma ruchami solidnego ogona potrafią się błyskawicznie rozpędzić, wypada zapewnić odpowiednio obszerne lokum. Zbiornik o długości 150 cm i szeroki na 50-60 cm jest wtedy absolutnym minimum.

Oceń artykuł
5,00 / 23 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Polecamy Ci również

Zobacz także