Kula – prawda i mity

Kula – prawda i mity

akwarium - kuleZbiorniki akwariowe o kulistym kształcie, czyli popularne „kule wodne” od lat wzbudzają kontrowersje wśród miłośników akwarystyki. W co najmniej kilku krajach Europy ich sprzedaż i wykorzystywanie do pielęgnacji ryb są prawnie zabronione.

W Polsce – jak na razie – podobne regulacje legislacyjne nie zostały jeszcze wprowadzone. Niemniej liczne towarzystwa i związki akwarystyczne oraz grupy obrońców praw zwierząt regularnie wysuwają postulaty w tej sprawie, organizując – najczęściej za pośrednictwem forów internetowych – różne akcje informacyjne i kampanie społeczne. Działania takie mają głęboki sens, bowiem, poza środowiskiem akwarystycznym, większość osób nie widzi w hodowli ryb w tego typu akwariach nic złego. Ba! Choć trudno w to uwierzyć, znaczna część społeczeństwa jest nawet przekonana o „jedynej słuszności” posiadania kuli! Z czasów, gdy przed laty pracowałem w sklepie zoologicznym, doskonale pamiętam, jak ciężko było przekonać niedoświadczonych nabywców, że złota rybka wymaga dużego akwarium i w maleńkiej kuli absolutnie nie będzie szczęśliwa. Większość laików oburzała się w tym momencie, twierdząc, że to nieprawda i wietrząc oszustwo nakierowane na wyciągnięcie od nich dodatkowych pieniędzy. Przyczyną takiego stanu rzeczy są pewne stereotypy wyniesione jeszcze z dzieciństwa. Jak mawiają psychologowie i specjaliści w dziedzinie NLP (neurolingwistycznego programowania), każdy z nas posiada bowiem własną mapę rzeczywistości ukształtowaną przez zdobyte informacje i nabyte doświadczenia. U większości osób nie związanych z akwarystyką widok złotej rybki obowiązkowo pływającej w kuli z zameczkiem jest w takowej mapie bardzo mocno zakorzeniony. Przyczyniły się do tego choćby oglądane w dzieciństwie kreskówki, w których motyw ten – o ile pamiętam – przewijał się bardzo często i nadal się przewija (jako ojciec małoletniej córki w kwestii kreskówek jestem niejako na bieżąco). Jedyną metodą zmiany tego stanu rzeczy jest więc cierpliwa edukacja społeczeństwa. W niniejszym artykule postanowiłem zatem przypomnieć wszystkim akwarystom podstawowe mankamenty „kul wodnych” zarówno te natury praktycznej, jak i humanitarnej. Jestem, co prawda, przekonany, że nikogo z Czytelników MA nie trzeba przekonywać do ich słuszności, niemniej, mogą być one pomocne w dyskusjach z osobami spoza naszego grona i obaleniu istniejących w społeczeństwie negatywnych stereotypów dotyczących naszego hobby.

akwarium kulaOdrobina historii

No właśnie – stereotypów. Obraz kuli wodnej ze złotą rybką niebezpodstawnie zakorzenił się tak głęboko w mentalności społeczeństwa. Od kuli i złotej rybki rozpoczęła się bowiem historia akwarystyki. Pierwszymi akwariami były właśnie naczynia o kształcie zbliżonym do kulistego wykonane z drogiej porcelany. Już w pierwszej połowie ubiegłego millenium bogaci Chińczycy w tego typu wazach pielęgnowali w zaciszu swych domostw ulubione okazy złotych rybek. Z Państwa Środka moda ta bardzo szybko rozprzestrzeniła się na inne kraje azjatyckie, w tym Koreę i Japonię. W Kraju Kwitnącej Wiśni w dużych miastach, takich jak Tokio czy Osaka, już w 1500 roku istniały wyspecjalizowane sklepy „akwarystyczne” oferujące takie właśnie zbiorniki. Z Chin porcelanowe kule trafiły do Europy. Szczególnie modne były w epoce rokoko (1720-1790) gustującej w orientalnych motywach. We Francji wielką miłośniczką złotych rybek (a wiec zapewne również i tego typu akwariów) była m.in. słynna markiza de Pompadour, czyli Jeanne Antoinette de Poisson (1721-1764) – słynna metresa króla Ludwika XV i, zarazem, mecenaska kultury i sztuki. Kule wodne królowały w pałacach arystokracji i kamienicach zamożnych mieszczan również w pierwszej połowie XIX w. (co prawda, pierwsze czworokątne akwaria zbliżone do obowiązujących dzisiaj standardów zastosował już w 1774 r. zoolog z Genewy o nazwisku Trambley, jednak do ich upowszechnienia musiało upłynąć co najmniej 80 lat). W istocie, stanowiły one narzędzia tortur dla nieszczęsnych rybek, bowiem te ostatnie przetrzymywano w nich bez podłoża i roślin (nie wspominając już o jakichkolwiek urządzeniach technicznych), a dla utrzymania ich przy życiu codziennie całkowicie wymieniano całą wodę. W dodatku złote rybki karmiono wówczas opłatkami i „mrówczymi jajami” (poczwarkami mrówek), a nawet siekanym mięsem. Finał takiego postępowania nietrudno nam dzisiaj przewidzieć – rybki żyły zazwyczaj bardzo krótko, po czym zastępowano je nowymi. Stanowiły więc de facto żywe (przynajmniej przez jakiś czas) i bardzo kosztowne podówczas ozdoby salonów i gabinetów XIX-wiecznej socjety.

Sytuacja powoli zaczęła zmieniać się na lepsze dopiero w drugiej połowie XIX w., gdy akwarystyka narodziła się na nowo, tym razem jako hobby poparte doświadczeniami przyrodników i skierowane do przedstawicieli szerszych warstw społecznych. Stopniowo odkryto znaczenie podłoża i roślin w akwarium, skonstruowano pierwsze napowietrzacze wody, udoskonalono metody żywienia ryb, dowiedziono bezpodstawności całkowitych podmian wody itp. Już wówczas archaiczne kule zaczęły być stopniowo wypierane przez akwaria prostopadłościenne odlewane w całości ze szkła lub wykonane z płyt szklanych osadzonych w ramach, często z metalowym lub nawet drewnianym (!) dnem. Już wtedy, wraz z upowszechnianiem się wiedzy o potrzebach ryb, kule wodne zaczęły być krytykowane przez hobbystów – wzmianki na ten temat można znaleźć w najwcześniejszych publikacjach akwarystycznych, których autorzy szczerze odradzają zakładanie tego typu zbiorników. 

kula nie jest najlepszym akwarium dla większości rybek

Złe, ale dlaczego?

Przejdźmy zatem do wymienienia głównych argumentów praktycznych przemawiających przeciwko przetrzymywaniu ryb w zbiornikach w kształcie kuli. A jest ich niemało:

  • cena – zacznijmy może nie od najważniejszego, ale istotnego i, rzekłbym, namacalnego argumentu – ceny – zestawy akwariowe oraz same zbiorniki w kształcie kuli są na ogół zdecydowanie droższe od analogicznej wielkości tradycyjnych prostopadłościennych akwariów klejonych. Jeżeli więc zależy nam na oszczędności przy zakupie zestawu, w żadnym wypadku nie wybierajmy kuli (argument ten powinien mieć szczególne znaczenie w dzisiejszych czasach, gdy, ze względu na kryzys gospodarczy, coraz więcej osób niejako z konieczności zmuszanych jest do wybierania produktów tańszych);
  • rozmiar – dostępne standardowo w handlu kule mają maksymalnie 45l pojemności, zaś objętość większości modeli nie przekracza 20l. To zdecydowanie za mało do hodowli nie tylko „klasycznych” złotych rybek, ale większości innych gatunków ryb akwariowych. Co prawda, zakładanie bardzo małych zbiorników, tzw. nanoakwariów np. dla krewetek, jest obecnie bardzo modne, ale do tego celu zdecydowanie lepiej wykorzystać niewielkie, klasyczne zestawy, zwłaszcza, że rynek oferuje obecnie bardzo duży ich wybór (i to na ogół tańszych niż kule);
  • kształt – istotnym mankamentem kuli jest to, że ma ona kształt… kuli. Jej wypukłe ścianki w groteskowy sposób zniekształcają obraz roślin i zwierząt umieszczonych we wnętrzu takiego naczynia. Ich wygodna obserwacja jest praktycznie niemożliwa, nie wspominając już nawet o wykonaniu dobrej jakości fotografii;
  • problemy z wyposażeniem – współczesne akwarium nie może się obyć bez podstawowego sprzętu technicznego, takiego jak oświetlenie, grzałka i filtr. W przypadku zbiorników kulistych niezmiernie trudno w estetyczny sposób zainstalować te wszystkie urządzenia. Oferowane wraz z kulami pokrywy praktycznie w 100% mają zbyt słabe oświetlenie niewystarczające do utrzymania roślinności akwariowej. Do wklęsłych (od środka) ścianek kuli trudno również przymocować tradycyjną grzałkę, czy większy filtr. Producenci gotowych zestawów najczęściej decydują się więc na umieszczenie wyposażenia w pokrywie w postaci zwieszającej się do wody grzałki i filtra przelewowego. Zainstalowanie dodatkowych urządzeń, jak chociażby filtrów kaskadowych czy kanistrowych, jest praktycznie niemożliwe;
  • delikatność – szklane ścianki kuli z reguły są bardzo cienkie i kruche. Po wypełnieniu wodą często wystarczy najdrobniejsze stuknięcie czy uderzenie, aby spowodować ich spektakularne pęknięcie. Mało tego – pękająca kula, poza zalaniem mieszkania, może łatwo pokaleczyć pechową osobę która spowodowała jej zniszczenie (słyszałem niedawno o przypadku poważnego urazu oka u dziecka, które, nieświadome zagrożenia, uderzyło w podobną do akwarium szklaną kulę stojącą w aptece i pełniącą rolę ekspozytora cukierków). Poza tym kule bardzo łatwo pękają podczas ich przenoszenia czy przestawiania – do klasycznych błędów ich posiadaczy należą próby podnoszenia pustego lub – co gorsza – wypełnionego wodą zbiornika, chwytając go za krawędź, której fragment prawie na pewno pozostanie wtedy w ich dłoni;
  • problemy z czyszczeniem ścianek – na wewnętrznej stronie ścianek kuli prędzej czy później pojawią się glony utrudniające i tak już nie najlepszą widoczność wnętrza takiego akwarium oraz obniżające jego walory estetyczne. Ich usunięcie jest o wiele trudniejsze niż w przypadku normalnego akwarium, nie możemy bowiem posłużyć się najwygodniejszym w takich przypadkach czyścikiem magnetycznym. Z kolei wkładanie dłoni do środka przez mały otwór na górze kuli jest utrudnione i grozi uszkodzeniem akwarium;
  • brak możliwości zainstalowania tła – ten argument wydaje się banalny, ale wiele osób nie wyobraża sobie akwarium bez tła. W kuli jego zainstalowanie jest technicznie niemożliwe, więc – siłą rzeczy – jej właściciel zmuszony jest do obserwowania zamieszkujących taki zbiornik roślin i zwierząt w świetle przechodzącym, przez co tracą one większość kolorów.

pyzatekczerwony kapturek

Oceń artykuł
3,37 / 43 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Polecamy Ci również

Zobacz także