Piranie w akwarium

Piranie w akwarium

Piranie, zwane niekiedy pirajami, klasyfikowane są w randze rodziny Serrasalmidae lub podrodziny Serrasalminae. Grupa ta obejmuje dziś kilkanaście rodzajów ryb słodkowodnych, zamieszkujących tropikalne wody Ameryki Południowej. Wciąż odkrywane są nowe gatunki i odmiany geograficzne, dlatego też taksonomia i systematyka pozostają przedmiotem licznych dyskusji oraz nieustających rewizji.

piranieKonsekwentnie wskazuje się potrzebę dalszych badań genetycznych i anatomicznych. Tylko niektóre z piranii, rekrutujących się zwłaszcza z rodzajów Pygocentrus i Serrasalmus, czyli tzw. piranie właściwe, można uznać za realnie niebezpieczne dla człowieka – słyną one z drapieżności i ataków grupowych na upatrzoną ofiarę. Inne są oportunistami pokarmowymi, pełniącymi w biotopie naturalnym funkcje sanitarne, a jeszcze inne – wyspecjalizowanymi roślinożercami. Popularne piranie paku przystosowały się do rozłupywania twardych łupin tropikalnych owoców i nasion. Z kolei Catoprion mento zaliczany jest do lepidofagów odżywiających się płetwami i łuskami innych ryb. Piranie z reguły opiekują się swoim potomstwem – podobnie jak duże pielęgnice amerykańskie.
W hollywoodzkich filmach klasy C zmutowane i żądne krwi ryby atakują Bogu ducha winnych turystów i śmiałków, którzy mieli czelność zapuścić się do amazońskiego matecznika. Twórcy tego typy horrorów średnio przejmują się realiami i logiką, ale w jednym mają rację: ryby muszą być zmutowane, bo nawet mająca szczególnie złą sławę pirania czerwona (Pygocentrus nattereri) należy do ryb zaskakująco bojaźliwych. Odważna staje się dopiero w grupie kilkunastu czy kilkudziesięciu osobników, i to zazwyczaj wtedy, kiedy nagły, lecz niewyjaśniony do końca impuls przeszywa stado. A jednak mój znajomy, czyszcząc akwarium zajmowane przez piranie, nigdy nie może się nadziwić: oto podczas odmulania przerażone ryby usiłują uciec lub stać się niewidocznymi. Przywierają w popłochu do dna i kładą się bokiem na piasku.

pirania w akwarium

Potrzeba strachu w społeczeństwie jest wszakże wielka. Sensacyjne doniesienia o dalekim od macierzystego biotopu areale występowania piranii i miejscach, w których z powodzeniem można na nie „zapolować”, co rusz obiegają świat, elektryzując środowiska ichtiologów, wędkarzy i akwarystów. Jakież było zdziwienie, kiedy w 1977 roku odkryto w stawie opuszczonego parku rozrywki na obszarze Miami stadko Serrasalmus rhombeus. Ichtiolodzy bili na alarm: ryby wpuszczone najprawdopodobniej przez skrajnie nieodpowiedzialnego akwarystę przezimowały na Florydzie. Aby daleko nie szukać – nasi bracia Czesi potwierdzili złowienie piranii w Odrze w okolicach Ostrawy już w 1998 roku. Ostatecznie nic dziwnego, że pirania (jako piraňa) figuruje obecnie w wykazach i atlasach zwierząt występujących w Republice Czeskiej. Sądząc zaś po dziennikarskich enuncjacjach, opowieściach licznych świadków i zapierających dech w piersiach przygodach wędkarzy („Panie, taaaaka ryba!!!”), Polska jest dzisiaj krajem, w którym piranię wcale nierzadko udaje się złowić na wędkę, stosując mało wyrafinowane przynęty (żywca i czerwonego robaka). I tak w 2006 roku media doniosły, że w jeziorze Wonieść pewien wędkarz złowił trzydziestocentymetrową piranię na czerwonego robaka. W ciągu półtora roku był to czwarty zgłoszony i oficjalnie odnotowany przez Polski Związek Wędkarski przypadek złowienia piranii w Wielkopolsce. Niedługo potem schwytano podobną sztukę w pobliżu jednego z tamtejszych kąpielisk. Wprawdzie Warta to nie rzeka Paragwaj, a Odra to nie Orinoko, zaś z Wisły żadna tam Amazonka, ale od sześciu lat liczba przypadków oficjalnych, jawnych i niejawnych w całej Polsce znacznie wzrosła... Ichtiolodzy i rybacy ostrzegają: bezmyślne wpuszczanie do polskich akwenów drapieżców i wszystkożerców z Amazonii to pogwałcenie zasad zdrowego rozsądku, brak wyobraźni cechujący akwarystów, którzy niegodni są tego miana, zaś przede wszystkim jest to łamanie prawa, czyli przekraczanie ustawy o ochronie gatunków rodzimych. Piranie są bowiem w większości rybami odpornymi i stosunkowo łatwo adaptują się i aklimatyzują w nowych typach wód. Mniej więcej w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia ryby te zaczęły się pojawiać w domach hobbystów amerykańskich. Z kolei pierwsze udane rozmnożenie piranii czerwonej w Polsce odnotowano w Poznaniu i Wrocławiu pod koniec lat 80. 

piranie w akwarium

Pygocentrus nattereri (Kner, 1858) – pirania czerwona, pirania Natterera

Zwierzę-symbol. Ryba emblematyczna dla rodziny Serrasalmidaei podrodziny Serrasalminae, odpowiedzialna za reputację całej grupy.Nie da się ukryć, że pirania czerwona ma wygląd urodzonej morderczyni. Z wiecznie wystającą, jakby wydętą i nabrzmiałą żuchwą oraz złowieszczo unieruchomioną górną szczęką musi budzić popłoch. Co więcej, jej paszcza odkrywa imponujący garnitur zębów, jakby stworzonych do tego, by błyskawicznie rozrywać twardą skórę i wgryzać się w miękkie tkanki ofiar. Niebywale ostre, twarde i stożkowate zęby zostawiają potem charakterystyczne, relatywnie duże i zawsze broczące krwią ubytki w ciele. Pirania czerwona może osiągnąć maksymalnie (licząc od czubka pyska do końca ogona) 50 cm długości. Ale ma to miejsce tylko w naturalnym biotopie. W akwariach największe sztuki miewają zwykle ok. 28-33 cm długości. Masa ciała najcięższego opisanego dotychczas osobnika wynosiła 3850 g.
Matecznikiem gatunku jest południowoamerykańska królowa rzek, czyli Amazonka wraz z dopływami. Ryba ta spotykana jest również w ciekach wodnych północno-wschodniej Brazylii; występuje w dorzeczu Parany, Paragwaju i Essequibo. Jak każdy drapieżca, P. nattereri ma niewiarygodnie wyczulone zmysły. Podniecająco działa na niego zwłaszcza krew rozprzestrzeniająca się w toni wodnej, nawet jeśli podana jest w dużym rozcieńczeniu. Aromat tej substancji powoduje, że pirania czerwona, którą wzięlibyśmy dotąd za leniwe i ospałe zwierzę, przebywające w dolnych partiach zbiornika, momentalnie przedzierzga się w krwiożerczą bestię. Odbiegający od normy ruch w wodzie – czy będzie to zaplątana i nienaturalnie trzepocząca się wśród roślin przedstawicielka własnego gatunku, czy wpadający do rzeki ptak, czy wreszcie płynący i zachłystujący się wodą człowiek – może stymulować podobne zachowania.
Miejscowi Indianie utrzymują, że tylko otwarta rana, z której sączy się limfa i krew, skłonna jest pobudzić piranie do ataku. Inni tuż przed kąpielą lub pracą w rzece namaszczają sobie ciało wyciągiem z niektórych ziół tropikalnych. Opisano również plemiona z interioru amazońskiego, których oczyszczające obrzędy żałobne sprowadzają się do zanurzania zwłok zmarłego w wodzie „gotującej się” od piranii. Błyskawicznie ogołocone do samego szkieletu szczątki są potem przez autochtonów grzebane w ziemi. Nieraz ryba ta uznawana jest za szkodnika, gdyż wyjada z sieci inne, bardziej cenione gatunki.

Oceń artykuł
5,00 / 8 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Polecamy Ci również

Zobacz także