Pop-art - sztuka czy antysztuka?

Lata sześćdziesiąte. Konsumpcja osiąga najwyższy poziom. Kolejne marki produktów codziennego użytku zalewają rynek i domy.

Willem de Kooning, Woman and Bicycle, 1952, źródło: www.students.sbc.edu Społeczeństwo wydaje coraz więcej pieniędzy. Pracuje coraz więcej, żeby móc je wydawać. Reklama rządzi rynkiem. Zaczyna się prawdziwa bitwa o klienta. Posiadać znaczy być. Tak powstaje kult dla nowego prądu w sztuce. Pop-art. Tematyka tworzenia zaczyna obejmować zagadnienia z dziedziny życia codziennego.

Pop-art to kierunek, wokół którego narosło wiele mitów i wątpliwości. Bardzo długo zastanawiano się, czy można zaliczyć go do sztuki, która powinna być przecież ekspresyjna, indywidualna, powinna coś wyrażać lub dawać do myślenia. Pop-art to nic innego jak codzienne przedmioty, które burzą podział między tzw. wysoką sztuką a kulturą masową, która epatuje komercyjnością i krzyczy dosadnością.

Pop-art miał dużo szczęścia. Przede wszystkim polubili go marszandzi. Na rynku sztuki nastąpił przesyt abstrakcyjnymi obrazami. Dzięki temu pop-art niejako wstrzelił się w czas, kiedy to artyści zaczęli się nudzić. A nuda zazwyczaj kończy się buntem.

Erased de Kooning Drawing, Robert Rauschenberg, źródło: www.poetryfoundation.orgPierwszym z buntowników był Willem de Kooning, który świadomie niweczył zasady języka malarstwa abstrakcyjnego i zaczął w swych pracach chętnie wykorzystywać banał, np. kobiety-idola lub realnego przedmiotu. Były to jednak kompozycje w pewnym stopniu wciąż ujęte w kanon malarstwa abstrakcyjnego.

Dopiero Robert Rauschenberg pokazał „obraz”, który przedstawiał jakby wytartą gumką akwarelę de Kooniga. Od tego czasu nastąpił zasadniczy zwrot w rodzącym się nowojorskim pop-arcie.

Rok 1953 - pop-art pojawił się niezależnie od siebie w wielu ośrodkach artystycznych: Nowym Jorku, Londynie, Paryżu. Ten nowy kierunek nie ograniczał się tylko do malarstwa. W Anglii królowała rzeźba. Artyści chętnie wykonywali kolaże, z których najsłynniejszym jest kolaż Richarda Hamiltona z 1956 roku. Przedstawia on wizerunek świadomości przeciętnego mieszkańca zachodniej europy polowy XX wieku.

Rewolucja społeczna ujawniła też nową grupę konsumentów – młodzież z subkulturą rock’nrolla. Pop-art był lubiany przez młodych ludzi, ponieważ był prosty w odbiorze, masowy, dowcipny, seksualny, urzekający i, co też niezwykle ważne, tani.

Początki nowojorskiego pop-artu to sztuka połączona z antysztuką. Marcel Duchamp, nazywany też często „neo-dada”, porzucając tradycyjny warsztat artystyczny malarza wyprzedził rozwinięcie się ruchu dadaistycznego o kilka lat. Stworzył termin ready-made, oznaczający użycie „przedmiotu gotowego” jako dzieła sztuki. Pierwszą tego typu pracą było zaginione „Koło rowerowe” z 1913 roku. Było to koło rowerowe wraz z widelcem przymocowane do stołka.Jednym z najsłynniejszych ready-made jest „Fontanna”, czyli pisuar z inskrypcją: R. Mutt 1917. Ustawiony w galerii sztuki jak rzeźba, stał się symboliczną cezurą sztuki w długim pochodzie artystów przez stulecia i sztuką zrywającą wszelkie ograniczenia w sposób radykalny, prześmiewczy i ironiczny.

Marcel Duchamp, Fontanna, źródło: www.strasznasztuka.blox.pl Richard Hamilton, "Just what is it that makes today-s homes so different, so appealing?”, źródło: www.artknowledgenews.com Marcel Duchamp, Koło rowerowe, źródło: www.histmag.org

Celem dadaistów była prowokacja. Chcieli wywołać reakcje publiczności, zmusić do współuczestnictwa. Sprowokowana publiczność miała zachowywać się tak, jak chcieli dadaiści. Miała zapomnieć o przyzwoitości i dać się ponieść. Dadaiści do osiągnięcia swoich celów wykorzystywali różne metody, od prowokacyjnych przedmiotów poczynając, poprzez gesty pozbawione sensu, dźwięki, hałasy i krzyk. Sztuka miała szokować.

Oceń artykuł
4,50 / 4 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Polecamy Ci również

Zobacz także