Ślimaki w akwarium słodkowodnym

4
Ślimaki w akwarium słodkowodnym

Bardzo wiele osób aktywnych na akwarystycznych portalach internetowych skarży się na inwazję ślimaków, postrzegając je jako istoty, które niosą w akwarium same szkody.

Zarzuca się im głównie niszczenie (zjadanie) roślin, przypisując często właśnie działalności tych stworzeń pojawiające się w liściach dziury i rozpad blaszek liściowych.

W rzeczywistości problem leży jednak zazwyczaj w nieodpowiednim nawożeniu i parametrach wody, niewłaściwym oświetleniu oraz niedostatecznej dbałości o akwarium. Taka sytuacja w zbiorniku pogłębia jedynie mity o niszczycielskim działaniu tych popularnych bezkręgowców akwariowych. Moim zdaniem nie ma co demonizować ślimaków, bo są one nie tylko potrzebne, ale i pożyteczne.

Ślimaki w akwarium

To, że mieszkają w naszym zbiorniku jest sprawą zupełnie normalną i nie ma w tym nic złego. Trzeba natomiast zastanowić się nad tym, co powoduje ich masową inwazję?

To Cię zainteresuje: Rośliny akwariowe dla początkujących

Bo rzeczywiście ślimaki szczelnie oblepiające przednią szybę i pełzające po wszystkim, co znajduje się w zbiorniku są zjawiskiem raczej denerwującym, utrudniającym swobodne podziwianie akwarium. Na szczęście istnieją na to środki zaradcze i to niekoniecznie polegające od razu na wytępieniu ślimaków do zera czy wysterylizowaniu całego akwarium. Problem związany ze ślimakami w akwarium często bywa bowiem nieco przejaskrawiony, a negatywne skojarzenia i opinie nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Wywołują jedynie niepotrzebną panikę wśród akwarystów i powodują złe nastawienie do tych jakże pożytecznych mięczaków.



W ciągu ostatnich 20 lat do Polski zostało sprowadzonych wiele gatunków tropikalnych ślimaków, które stały się znane w naszym kraju i pożądane przez wielu akwarystów. Okresowo odnotowano nawet występowanie i rozmnażanie np. tzw. „świderka” Melanoides tuberculata w ekosystemach wodnych Polski (ślimaka tego zalicza się nawet u nas do tzw. gatunków inwazyjnych – przyp. Red.), jednak zimowe chłody sprawiły, iż nie upowszechniły się one w naturalnych rozlewiskach naszego kraju. Ze względu na atrakcyjny wygląd, wyjątkową dekoracyjność i unikalne cechy biologiczne, ślimaki tropikalne zaczęły być poszukiwane, lubiane i hodowane przez polskich akwarystów.

Niektóre z tych mięczaków pojawiły się w Polsce już ponad sto lat temu, w związku z wymianą roślin prowadzoną przez ogrody botaniczne z innymi, zagranicznymi placówkami tego typu, jednak znaczna ich ekspansja miała miejsce dopiero w drugiej połowie XX w. Do niedawna znane były jedynie popularne gatunki ślimaków, takie jak wspomniany już „świderek”, rozdętka czy zatoczek rogowy. Jednak w ostatnich latach oferta zagranicznych ślimaków o pięknym ubarwieniu
i niezwykłych cechach gatunkowych znacznie się rozszerzyła.

Dzięki temu obecnie możemy podziwiać w naszych akwariach m.in. przedstawicieli rodzajów Neritina, Tylomelania, Brotia, czy Pomacea. Poniżej zamieszczam krótką charakterystykę najczęściej wybieranych przez akwarystów ślimaków oraz tych, które przypadkowo trafiają do naszych zbiorników.

„Świderek” – Melanoides tuberculata

Jest to ślimak dorastający do ok. 3, 5 cm, posiadający skręconą, wydłużoną muszlę w kształcie stożka, na której można naliczyć nawet do 12 zwojów. Najczęściej występuje w kolorze brązowym lub oliwkowym z marmurkowymi prześwitami. Jest to bardzo pożyteczne stworzenie akwariowe, przekopujące podłoże
w poszukiwaniu pokarmu i zabezpieczające je przed powstawaniem stref beztlenowych. Świderek jest przy tym świetnym czyścicielem dna. W ciągu dnia zwykle przebywa w kryjówkach, dopiero po wyłączeniu światła wychodzi na szyby akwarium (za dnia ma to miejsce tylko przy zbyt wysokiej temperaturze lub w przypadku znacznego niedotlenienia). Zjada resztki pokarmu pozostawionego przez ryby, odchody ryb oraz detrytus. Niektóre źródła podają, że żywi się również glonami. Wypełniająca akwarium woda powinna zawierać związki wapnia, potrzebne do budowy muszli. Ślimaki te mają spore zapotrzebowanie tlenowe, są pożyteczne, ale z czasem mogą stanowić plagę w akwarium. Opisywany gatunek jest bowiem żyworodny i bardzo szybko rozmnaża się w podłożu. Nie mamy więc nad nim kontroli. Wyposażona w klapkę bardzo twarda muszla tego mięczaka sprawia, że nawet duże pielęgnice, ryby ślimakożerne czy ślimaki z gatunku Anentome helena (o nich już za chwilę) polują na niego stosunkowo niechętnie.

Zatoczek rogowy – Segmentina nitida

Jest to jeden z popularniejszych ślimaków akwariowych, posiadający muszlę w kolorze brązowym, szarawym, granatowym, prawie czarnym, a czasem nawet czerwonym. Ma na to wpływ obecność hemoglobiny, bowiem ślimaki te, tak jak ludzie, posiadają czerwoną krew. Stopa ma barwę od brązowej, granatowej, różowej, czerwonej po prawie czarną. Ozdobą ślimaka są długie czułki, które wyglądają jak rogi. Muszla jest całkowicie okrągła, a jej średnica osiąga ok. 1,5 cm. Wyselekcjonowano bardziej dekoracyjne odmiany kolorystyczne tego ślimaka, np. niebieską, zwaną Blue Snail Ramshorn. Mięczak ten jest niezwykle łatwy w hodowli, zjada resztki pozostawione przez ryby, odchody ryb, detrytus, glony, obumarłe szczątki roślin oraz peryfiton zeskrobywany przy pomocy tarki z przedmiotów zanurzonych w wodzie. Żeruje również pełzając po dolnej stronie błony powierzchniowej wody, skąd zbiera unoszące się na niej szczątki organiczne. Niektóre osobniki
o silnym pigmencie posiadają błyszczącą muszlę, która ma szklistą poświatę. Stąd  druga nazwa tego ślimaka – zatoczek lśniący.

Ślimak ten zalicza się do obojnaków. Jaja są składane na szybach akwarium, roślinach lub kamieniach zanurzone w plastrze żelu o przezroczystym kolorze (wyraźnie widać w nim maleńkie kuleczki). Małe ślimaczki wykluwają się po ok. 5 dniach. Należy kontrolować ich populację, gdyż – pomimo, iż robią wiele dobrego w akwarium – nadmierna liczba tych zwierząt może doprowadzić do zanieczyszczenia zbiornika produkowanymi w dużych ilościach odchodami.

Zatoczek jest łatwym łupem dla drapieżników – nie ma bowiem ochronnej klapki na skorupie, sama skorupa jest miękka, a ślimak nie zakopuje się w podłożu. Tym samym większość ślimakożernych ryb ma do niego stosunkowo prosty dostęp.

Ślimak ten bardzo często bywa posądzany o niszczenie roślin, co nie jest prawdą, zjada bowiem jedynie obumarłe fragmenty ich tkanek. W Polsce jest gatunkiem pospolitym w naszych rodzimych wodach. Odmiany przystosowane do środowiska naturalnego, występują na terenie całego naszego kraju z wyjątkiem obszarów górskich. Zatoczki są jednymi z bardziej odpornych na stan anabiozy (ułatwiający przetrwanie pory suchej) ślimaków wodnych. Potrafią przeżyć ponad pół roku, zagrzebane w dennych osadach na dnie wyschniętego zbiornika. Są też bardzo tolerancyjne odnośnie parametrów wody.

Rozdętka – Physa gyrina

Kolejnym bardzo popularnym ślimakiem akwariowym z grupy tych „mniej chcianych” jest rozdętka. Posiada ona owalną, błyszczącą muszlę, rozdętą przy otworze wejściowym (stąd nazwa). Dorasta do ok. 1,5 cm długości. Muszla ma barwę jasnobrązową. Ślimaki te jedzą glony i resztki pokarmu. Niektórzy akwaryści donoszą, że w przypadku braku innego pożywienia, mogą też podjadać rośliny. Jednak w swoim akwarium nie zauważyłam takiego zjawiska, nawet w przypadku najbardziej delikatnych i drobnolistnych gatunków. Uważam, że ślimaki te mogą podskubywać rośliny tylko wtedy, gdy te ostatnie są w złej kondycji.

Rozdętki nie mają specjalnych wymagań, są wyjątkowo odporne i nie sprawiają trudności w hodowli. Podobnie jak zatoczki należą do obojnaków i bardzo szybko się rozmnażają. Składają tzw. kładki jajowe zawierające po ok. 100 jaj. Ze względu na znaczną płodność należy kontrolować populację tych stworzeń w akwarium. Z drugiej strony bywają one chętnie zjadane przez drapieżniki, więc ich zwalczanie nie przysparza zazwyczaj większych problemów.

„Ampularia”- Pomacea bridgesii

Jest to duży ślimak, nieco podobny do winniczka. Jego muszla osiąga średnicę ok. 5 cm średnicy. Istnieje wiele wariantów barwnych. Najczęściej występujące kolory muszli to: żółty, brązowy, biały lub mieszany. Stopa ma zwykle kolor beżowy lub biały.

Mięczak ten żyje maksimum do 4 lat, ale w akwarium rzadko przekracza wiek 2 lat. Ponieważ jest to stosunkowo okazały, należy zwracać uwagę na liczebność jego populacji w zbiorniku. Aktywność tego mięczaka zależy od temperatury:
w wodzie o temperaturze 18°C pozostaje prawie nieruchomy, dopiero w temperaturze 24 stopni staje się ruchliwy.

Ślimak ten jest rozdzielnopłciowy, czyli do rozrodu potrzeba samicy i samca. „Ampularie” po udanej kopulacji składają nad wodą (w akwarium na szybie lub, na pokrywie) jajka w formie kokonów, z których małe ślimaczki spadają po wykluciu z powrotem do wody. Można kontrolować ich populację, gdyż kokony są bardzo okazałe i łatwo usunąć je z akwarium, jeśli nie chcemy zwiększać liczebności tych mięczaków w zbiorniku. Pożywienie stanowią obumarłe rośliny, glony,  resztki pokarmu. Żeruje również pełzając po dolnej stronie błony powierzchniowej wody, skąd zbiera unoszące się na niej szczątki organiczne.

W przypadku braku innego pokarmu „ampularie” kosztują niekiedy drobnolistnych i delikatnych roślin. Mają bardzo szybką przemianę materii, nie należy więc wprowadzać do akwarium zbyt wielu osobników tych dużych ślimaków.

Powyżej lustra wody, należy pozostawić wolną przestrzeń, ok. 4-5 cm, tak aby ślimaki mogły oddychać (oddychają one powietrzem atmosferycznym). Woda musi być dość często podmieniana, dość twarda i raczej zasadowa (najlepiej, jeśli pH będzie wynosiło 7 i więcej). W zbyt miękkiej wodzie ślimaki nie mają możliwości rozrostu swojej skorupy i może ona ulegać korozji-degradacji.

Anentome helena

Anentome helena zamieszkuje bardzo różnorodne miejsca: rzeki, jeziora, stawy. Spotykana jest w Indonezji (Jawa), południowo wschodniej Azji, Tajlandii. Ten pięknie ubarwiony ślimak, o muszli w kształcie stożka, przypomina pospolitego „świderka”, ale jego ubarwienie jest bardziej regularne. Posiada jasnożółte i ciemnobrązowe pasy o silnej pigmentacji, które są ułożone na przemian i efektownie ze sobą kontrastują. Każdy zwój jest dodatkowo karbowany z ozdobnymi wypustkami. Muszla, podobnie jak u „świderków”, zaopatrzona jest w wieczko, często najedzone ślimaki leżą na żwirze czy piasku z zamkniętym wieczkiem
i odpoczywają tak przez jakiś czas. Mogą też przez dłuższy czas przebywać zakopane w żwirze.

Ślimaki te dorastają do ok. 2 cm długości. Ich specyfika i zarazem atrakcyjność wśród akwarystów wynika nie tylko z ich wyglądu, ale – przede wszystkim – ze zwyczajów żywieniowych tych bezkręgowców. Uznawane są bowiem za panaceum na inwazję popularnych ślimaków akwariowych dzięki niezwykłym zdolnościom do ich eksterminacji. Żywią się innymi ślimakami – zjadają wszelkie gatunki posiadające muszlę. Najbardziej gustują w zatoczkach, ale nie pogardzą też innymi ślimakami. Jedynie ze świderkami mają większy kłopot, gdyż ich wieczka niekiedy zniechęcają „heleny” do polowania na nie. Ślimaki te są wyposażone w trąbkę, którą wysysają ciało ofiary. Oprócz ślimaków jedzą również pokarmy mrożone, krążki mięsne dla ryb przydennych i krewetek. Nie atakują ryb i krewetek, ale nie pogardzą martwymi stworzeniami akwariowymi.

Ślimak ten lubi wodę twardą i średnio twardą, jednak poradzi sobie także w wodzie miękkiej. Zalecana temperatura to 22-30°C, przy czym chętniej rozmnaża się w temperaturze powyżej 25 °C. Anentome helena jest rozdzielnopłciowa. Samica składa pojedynczo jaja na łodyżkach liści, ściankach akwarium (rzadziej), elementach wystroju zbiornika. Każde z nich przypomina z wyglądu kwadratowe „jajko sadzone”, jest twarde, nie galaretowate, o średnicy ok. 1 mm, otoczone substancją odżywczą w kształcie małej, mlecznej poduszeczki. Młode wylęgają się po ok. 6 tygodniach.

Neritina natalensis – sp. „Zebra”

Jest to jedna z najbardziej popularnych w akwarystyce odmian z rodzaju Neritina. Występuje w okolicach Natalu (Afryka Południowa) i w Azji. Posiada złoto-czarne pręgi
o nieregularnych pasach, ciągnących się w dół skorupy. Ten okazały ślimak jest doskonałym glonożercą - czyści wszelkie powierzchnie w zbiorniku: szyby, korzenie, liście, zdrapując z nich glony.

Ślimaki te nie niszczą swoją tarką zeskrobywanych roślin i przedmiotów, pomimo znacznie silniejszej i twardszej od pospolitych ślimaków raduli.
Wielu hobbystów nabywa te niezwykle dekoracyjne ślimaki przede wszystkim ze względu na ich upodobania żywieniowe. Jednak trzeba zwracać uwagę na to, żeby zakupiona grupa ślimaków miała szanse wyżywić się w naszym zbiorniku. W akwariach roślinnych glony nie są pożądanymi gośćmi, akwaryści dążą do tego, żeby ograniczyć do minimum ich ilość, co niekorzystnie wpływa na „neritiny”. Mają one bowiem dość spore zapotrzebowanie na glony - z racji swoich rozmiarów zjadają ich więcej, niż ślimaki mniejszych gatunków. Żeby miały szansę się utrzymać, zaleca się wpuszczanie nie więcej, niż dwóch osobników do zbiornika 50-litrowego,. W przypadku większej ilości ślimaków, konieczne jest ich dokarmianie pożywieniem roślinnym w wafelkach czy krążkach opadających na dno zbiornika, chociaż niektóre źródła podają, iż taki pokarm jest przyjmowany niechętnie.

Ze względu na dość znaczną masę swego ciała ślimaki te zjadają glony wyłącznie z blaszek roślin o większych liściach. Nie niszczą nawet najdelikatniejszych roślin. Są zdolnymi uciekinierami, dlatego akwarium powinno być zabezpieczone przed ich ewentualnymi wycieczkami poza zbiornik. Rozmnażanie tych stworzeń jest problematyczne - są obojnakami, składają one jaja w wodzie słodkiej, ale w warunkach akwariowych nic się z nich nie wykluwa.

Do rodzaju Neritina zaliczamy również inne gatunki i odmiany popularnych ślimaków akwariowych, m.in.: Neritina sp. „Tiger”, Neritina pulligera, Neritina sp. „Red Onion”.

Zapobieganie inwazji ślimaków w akwarium

Ślimaki w akwarium są i będą częstymi gośćmi w naszych zbiornikach, a walka z nimi doprowadzająca do całkowitej ich eksterminacji w akwarium nie do końca ma sens, gdyż prędzej czy później i tak ponownie do nas trafią, chociażby w postaci ikry, którą ciężko dostrzec na nowo nabytych roślinach. O ile stosuje się metody bezpieczne, czyli naturalne (na marchewkę, wybieranie ręczne itp.), to nic złego nie grozi naszym podopiecznym, a populację ślimaków można w ten sposób naprawdę skutecznie ograniczyć. Jest to metoda dość pracochłonna, ale bardzo skuteczna i najbezpieczniejsza.



Oczywiście prewencja i zapobieganie jest najlepszą metodą ustrzeżenia się przed niechcianymi ślimakami. Warto, zatem dokładnie oglądać nowo nabywane rośliny w celu wyłapania ślimaków i znalezienia ich ewentualnych jaj. Przy zakupie ryb również należy sprawdzić zawartość worka, czy na jego ściankach lub na dnie nie ma niepożądanych ślimaków. W celu zapobiegania przenoszeniu ślimaków stosuje się też kąpiel nowo nabytych roślin w nadmanganianie potasu.

Jednym z naturalnych, godnych polecenia sposobów zmniejszenia liczebności ślimaków w akwarium jest metoda „na marchewkę”. W tym celu należy włożyć do akwarium kawałek gotowanej marchwi (najlepiej na noc), a rano wystarczy wyjąć ją, wraz z rzeszą ślimaków, które się na niej pożywiają. Czynność tę powtarzamy, aż do osiągnięcia zamierzonego skutku. Wybieramy też ślimaki ręcznie, jeśli robimy to sukcesywnie, możemy skutecznie zapanować nad populacją tych mięczaków. Można też zdrapywać jaja np. zatoczków, ale nie będziemy w stanie wypatrzyć wszystkich gron, dlatego wybieranie dorosłych osobników jest efektywniejsze. W przypadku chęci ograniczenia liczebności „świderków” należy dokładnie odmulać dno, żeby w podłożu nie pozostawało zbyt dużo niezjedzonego pokarmu stanowiącego dla nich doskonałą „pożywkę”. Można też zastosować przesiewanie piasku lub żwiru lub ręczne przebieranie podłoża. Jest to bardzo żmudne, ale daje zadowalające rezultaty.

Kolejnym czynnikiem ograniczającym niekontrolowany rozwój populacji ślimaków jest wprowadzenie do zbiornika odpowiednich ryb żywiących się tymi mięczakami. Warunkiem jest jednak zapewnienie tym zwierzętom odpowiednich warunków bytowych, gdyż zarówno bocje wspaniałe, jak i duże pielęgnice piaskowe potrzebują odpowiednio pojemnych zbiorników, z racji swoich gabarytów, czy też stadności. Ślimaki są też chętnie zjadane przez kolcobrzuchy, ryby z rodzaju Tanganicodus, niektóre pielęgniczki, giętkozęby, wielkopłetwy wspaniałe. Obsadę ryb dobierajmy jednak z rozwagą, bo przecież mija się z celem wpuszczanie do zbiornika dekoracyjnego dużych pielęgnic, które zjedzą nam też rośliny.

Jest wiele środków chemicznych, które są dedykowane do likwidowania zaślimaczonych zbiorników, jednak mogą się one niekorzystnie odbić na roślinach i pozostałych mieszkańcach akwarium-rybkach, a zwłaszcza krewetkach. Wszelkie środki na bazie siarczanu miedzi są niezwykle toksyczne dla bezkręgowców. Dlatego lepiej nie sięgać po tego typu rozwiązania. W zbiorniku, w którym jest zachowana równowaga biologiczna, nie ma zwykle problemu z nadmiarem ślimaków, dlatego należy dążyć do doprowadzenia do takiego stanu rzeczy.

Najczęściej inwazja na skalę masową miłych stworzonek, jakimi są ślimaki zdarza się na naszą prośbę i to my przyczyniamy się do niej poprzez kilka czynników. Bardzo dużą rolę odgrywają m.in. błędy w karmieniu ryb (przekarmianie) i niedokładna kwarantanna roślin. Nie zapominajmy, że ślimaki, tak jak inne stworzenia, nie biorą się znikąd.

Mnożą się masowo zwłaszcza wtedy, kiedy mają do tego dogodne warunki i dużo pożywienia. Ślimaki w akwarium zwykle nie zjadają roślin żywych, będących dobrej kondycji. Nie pogardzą natomiast roślinnością będącą w złym stanie, obumierającą, martwymi liśćmi, martwymi stworzonkami i inną martwą materią organiczną. Wynika z tego, że są niedoceniane, gdyż tak naprawdę działają na korzyść akwarysty. Wątpliwe jest, by ślimak akwariowy o aparacie gębowym, przystosowanym do jedzenia drobnego mułu i alg oraz rozkładających się szczątków organicznych, mógł wygryzać dziury w liściach. Nawet wielka „ampularia” ma z tym spory problem, a co dopiero zatoczek. Również „neritiny”, pomimo bardzo silnie rozbudowanej raduli, nie zjadają żywych roślin.

Mit ślimaka-niszczyciela wziął się zatem głównie z nieznajomości anatomii i zwyczajów tych zwierząt. Kiedy roślina obumiera, jej powłoki stają się miękkie, a ślimaki zazwyczaj wyjadają martwe fragmenty. Z czasem cała roślina pada i wtedy błędnie uważa się, że to ślimak jest temu winien. Nie powinniśmy więc aż tak demonizować obecności popularnych ślimaków w naszym zbiorniku, a raczej bardziej skupić się na przemyśleniach, ile dobrego wprowadzają do zamkniętego mini-ekosystemu. Samo to, że są nie stanowi bowiem problemu, natomiast ich liczba może świadczyć o tym, że np. coś złego dzieje się z roślinami. Czasem zwykłe „odświeżenie grządek” pomaga, bo dolne partie roślin mogą posiadać sporo obumarłych liści roślin, do których nie docierało światło, a ślimaczki mają tam ucztę.

Ślimaki w akwarium nie stanowią dla akwarysty wielkiej tragedii, trzeba tylko zmienić sposób ich postrzegania, przestać traktować jak wrogie organizmy, a jedynie takie, które są pomocne w utrzymaniu akwarium w czystości, docierając tam, gdzie nasze oczy, ręce i pęsety nie są w stanie dotrzeć. Mięczaki te są częścią wielu środowisk, stanowią pokarm dla licznych organizmów, należy więc traktować je jako potrzebną i ważną częścią każdego ekosystemu wodnego.

Ślimaki w akwarium słodkowodnym - zdjęcie 10 Opublikowano w Magazynie Akwarium nr 8/2011 (109)

Oceń artykuł
4,83 / 12 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i dodaj swój komentarz

Autor: Małgorzata Tarczyńska

Zdjęcia: Darek Firlej

Polecamy Ci również

Zobacz także