Żyły wodne w mieszkaniu – wierzyć czy nie? Co nam naprawdę szkodzi

1
Żyły wodne - różdżka
Istnieniu żył wodnych zaprzecza nauka. A przyczyn "złej energii" w mieszkaniu trzeba raczej poszukać w jego stanie.

Pojęcie żył (cieków) wodnych znajdujących się pod ziemią i mających powodować niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia promieniowanie jest bardzo kontrowersyjne. Z naukowego punktu widzenia takie zjawisko nie istnieje. Jak zatem traktować radiestezję?

Postaramy się odpowiedzieć na powyższe pytanie na podstawie zarówno praw fizyki oraz zasad geologii, jak i doświadczeń prywatnych osób, wierzących w istnienie cieków wodnych. Naukowcy są zgodni, co do tego, że nie można potwierdzić obecności w ziemi promieniujących żył. Natomiast radiesteci twierdzą, że oni są w stanie takie promieniowanie wykryć. I to wcale nie za pomocą przyrządów, którymi się posługują, a poprzez dysponowanie „nadzwyczajnymi zdolnościami”.

Dowiedz się: Co to jest "syndrom chorego budynku"? Jak to rozpoznać i co robić

Żyły wodne w mieszkaniu – co na to nauka?

Teorię radiestezji można podważyć na gruncie nie jednej, a kilku dziedzin nauki. Należą do nich przede wszystkim: hydrogeologia, fizyka oraz fizjologia.

Według geologów istnienie żył o średnicy 20-40 cm z wartko płynącą wodą (o takich żyłach mówią radiesteci) jest kompletnym nonsensem. Takie cieki wodne nie mogą bowiem istnieć w glinach i piaskach, które występują w przeważającej części terenów naszego kraju. W takich osadach wody podziemne przesączają się bardzo wolno, spływając po nieprzepuszczalnych warstwach gruntu. Ostatecznie poziom wodonośny jest niczym innym jak tylko zawilgoconym piaskiem, który nie wytwarza żadnego promieniowania.

Fizycy i fizjolodzy nie zajmują się występowaniem wody, dlatego podchodzą do problemu z innej strony. I jednogłośnie twierdzą: nawet gdyby założyć, że takie cieki występują, to nie są one źródłem szkodliwego oddziaływania fizycznego lub promieniowania mogącego mieć jakikolwiek wpływ na organizm ludzki. Z fizjologicznego punktu widzenia promieniowanie to byłoby miliardy razy słabsze od możliwości odczuwania go przez człowieka.

Polecamy: 5 łatwych kroków do zdrowszego mieszkania

Radiestezja o żyłach wodnych – pseudonauka w natarciu

Radiestezja to pseudonauka, której głównym celem działania jest wykrywanie cieków wodnych i eliminowanie pochodzącego z nich promieniowania. Rzetelnie przeprowadzone badania naukowe zdecydowanie zaprzeczają takim możliwościom radiestetów, ale duża grupa ludzi wierzy w ich ponadprzeciętną moc. Zdarza się nawet, że jesteśmy w stanie wydać niemałe pieniądze na to, by spać zdrowo i spokojnie.

Zdaniem różdżkarzy cieki wodne istniejące pod ziemią promieniują, a promieniowanie to przedostaje się do naszych domów i mieszkań. O negatywnym jego wpływie na ludzki organizm mówi się niemal na każdym kroku. Może ono podobno zaburzać pracę komórek naszych organizmów i powodować w nich niekorzystne zmiany. Osoby długotrwale znajdujące się w zasięgu promieniowania mogą cierpieć na liczne choroby, mieć problemy z koncentracją uwagi, popadać w depresję itp.

Podkreślmy jeszcze raz – badania naukowe wykluczają to, że żyły wodne istnieją i oddziałują na nas.

Lekarstwem na całe to przedstawione powyżej zło jest sprowadzenie do domu specjalisty z różdżką lub wahadełkiem. Owa osoba odnajdzie przebieg cieku wodnego, co pozwoli poustawiać meble tak, by korzystanie z nich jak najmniej narażało nas na skutki promieniowania. Za najważniejsze uważa się łóżko, w którym przeciętnie spędzamy około 8 godzin w ciągu doby. Usytuowanie go nad ciekiem wodnym jest z radiestezyjnego punktu widzenia wręcz niedopuszczalne. Sen nie jest bowiem wówczas komfortowy, nie wypoczywamy odpowiednio i źle funkcjonujemy w ciągu następnego dnia.

Różdżkarze zwracają też uwagę na miejsce pracy – zwłaszcza usytuowanie biurka, przy którym siedzimy wiele godzin. Zatem po wizycie specjalisty w domu, warto byłoby zaprosić go także i do biura.

Dowiedz się więcej: Co to jest elektrosmog i jak go ograniczyć

Odpromienniki – ratunek dla zdrowia, czy sprytna sztuka naciągania?

Obecnie na rynku handlowym można znaleźć urządzenia zwane odpromiennikami. Mają one konstrukcję elektrycznej pętli, której rolą jest neutralizowanie domniemanego promieniowania wytwarzanego przez żyły wodne. Oczywiście miejsce zastosowania takich ekranów oraz ich montaż powinien przeprowadzić wykwalifikowany radiesteta. Techniczny odpromiennik kosztuje kilkadziesiąt złotych, a wizyta specjalisty w naszym domu kilkaset złotych. Łączny koszt „walki o lepsze zdrowie” nie jest zatem bagatelny. A efekty? Według radiestetów powinno być już tylko lepiej. W wielu przypadkach znaczną poprawę deklarują również sami zainteresowani. Niestety nie wynika ona z cudownego działania odpromienników, a z siły sugestii. Radiestezja to super interes. Opiera się albo na bzdurach, albo na chęci szybkiego i łatwego zysku.

Oprócz odpromienników technicznych są też naturalne sposoby zwalczania rzekomych żył wodnych w mieszkaniach. Polegają one na zastosowaniu materiału, który zneutralizuje szkodliwe promieniowanie. Takimi materiałami są podobno: kamienie zwane otoczakami, kasztany, gorczyca, muszle morskie itd. Ponieważ zdobycie tego typu „odpromienników” nie jest trudne i kosztowne, można eksperymentować. Jednak dużo skuteczniejszą metodą zwalczania dolegliwości zdrowotnych jest wizyta u właściwego lekarza.

To nie żyły wodne nam szkodzą – uzdrów swoje mieszkanie

Zdarza się jednak, że w mieszkaniu czujemy się źle. Boli nas głowa, miewamy duszności, pojawiają się alergie. Nie są to jednak skutki tajemniczych „żył”, ale – stanu naszego mieszkania, a także – naszych złych nawyków.

Jeśli czujemy, że coś z naszym mieszkaniem jest „nie tak”, rozejrzyjmy się wokół siebie. Czy gdzieś nie pojawia się wilgoć, a z nią pleśń i grzyby (one naprawdę szkodzą zdrowiu)? Czy meble lub dywan, które kupiliśmy ostatnio nie zawierają szkodliwych substancji? Czy wentylacja dobrze działa i często wietrzmy mieszkanie? A może brakuje nam światła dziennego? Nie wysypiamy się przez niewygodne łóżko i źle dobrany materac? Zastanówmy się też nad ilością otaczającej nas elektroniki, bo akurat promieniowanie elektromagnetyczne istnieje rzeczywiście. Uważajmy też na złej jakości... świece zapachowe i chemiczne odświeżacze powietrza.

Dowiedz się więcej: Jakie świece dekoracyjne mogą szkodzić

Te wszystkie czynniki rzeczywiście wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie. Niestety identyfikacja problemu wymaga pewnego wysiłku, ale za to jeśli się go pozbędziemy, naprawdę będziemy zdrowsi. A jeśli chcemy, to otoczaki (czyli po prostu kamienie o brzegach wygładzonych przez wodę), muszle, czy kasztany – wykorzystajmy do dekoracji mieszkania. Najlepiej pilnując, żeby nie gromadził się na nich kurz, bo roztocza w nim żyjące również dają nam we znaki.

Oceń artykuł
3,67 / 3 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i dodaj swój komentarz
Więcej na ten temat:

Autor: Wojciech Lechowski

Polecamy Ci również

Zobacz także